Napalm Death z gośćmi zagrają w Polsce!
Trasa Campaign for Musical Destruction znów z przystankiem w Polsce, tym razem ze składem emanującym starą szkołą muzyki ekstremalnej – Napalm Death powracają do Warszawy w towarzystwie legend thrash metalu i drugiej fali brytyjskiego punk rocka – amerykańskiego Whiplash i Varukers. Koncert odbędzie się 17 lutego w warszawskiej Progresji.
NAPALM DEATH, Whiplash, Varukers, TBA – 17.02.2026 / Warszawa, Progresja
BILETY: https://bit.ly/NAPALM_DEATH_WWA
NAPALM DEATH
(Wielka Brytania / Century Media Records) – grindcore, death metal
Pionierzy grindcore’a i jeden z najbardziej wpływowych zespołów w historii ciężkiej muzyki. Od przełomowego “Scum” po zamykający na ten moment ich dyskografię “Throes of Joy in the Jaws of Defeatism” Napalm Death nieprzerwanie udowadniają, że ekstremalny dźwięk może iść w parze z bezpośrednim, społecznie zaangażowanym przekazem. Ich koncerty to nie tylko intensywna ściana dźwięku, ale też wyraz gniewu i sprzeciwu wobec rzeczywistości – autentyczny manifest, który od lat nie traci mocy.
WHIPLASH
(USA / Metal Blade Records) – thrash metal
Pionierzy grindcore’a i jeden z najbardziej wpływowych zespołów w historii ciężkiej muzyki. Od przełomowego “Scum” po zamykający na ten moment ich dyskografię “Throes of Joy in the Jaws of Defeatism” Napalm Death nieprzerwanie udowadniają, że ekstremalny dźwięk może iść w parze z bezpośrednim, społecznie zaangażowanym przekazem. Ich koncerty to nie tylko intensywna ściana dźwięku, ale też wyraz gniewu i sprzeciwu wobec rzeczywistości – autentyczny manifest, który od lat nie traci mocy.
VARUKERS
(Wielka Brytania) – punk rock
Powstały w 1979 roku The Varukers to jeden z filarów UK82, czyli drugiej fali brytyjskiego punk rocka, który łączy zadziorność gatunku z ciężarem i dynamiką hardcore’u. Ich bezpośredni, polityczny przekaz oraz charakterystyczne brzmienie odcisnęły trwały ślad na całej scenie punkowej, a kolejne pokolenia zespołów wciąż sięgają po ich dorobek. Na żywo The Varukers to czysta, niekontrolowana energia dowód na to, że punk nie traci siły, nawet po ponad czterech dekadach.






